Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2016

Córeczko, wolałabym żebyś była córką :)

Na pewno większość z czytelników pamięta słowa z pierwszego przeboju Kayah:
Córeczko wolałabym żebyś była chłopcem!
A ja, w dzieciństwie chętnie bym to zmieniła i zaśpiewała:
Córeczko, wolałabym żebyś była córką :)
A dlaczego tak?
Jako dziecko za żadne skarby nie chciałaś być dziewczynką. 
Nie lubiłaś bawić się lalkami, "kobiece" prezenty od wujków i cioć szły szybko w zapomnienie. 
Za to od początku kochałaś bawić się samochodzikami, śrubokrętem, młotkiem czy obcęgami.
A już najbardziej lubiłaś przybijać gwoździe. Na działce, bawiąc się z Tatą potrafiłaś tych gwoździ przybić ze setkę!

Córeczko wolałabym żebyś była....

Zbrojnik i rozbójnik był z Ciebie niedościgniony. Codziennie nowy siniak, potłuczone i zdarte kolano, podarte ubranie. 
O licznych drobnych skaleczeniach i zadrapaniach nie ma nawet co wspominać. 
A ile mam chłopców z naszej ulicy przychodziło do mnie na skargę, że zbiłaś ich synka :)
Poważnie, ze dwie skargi w miesiącu co najmniej.

A drzewa!
O to temat na całe opowiadanie. …

O czym rozmawiają dzisiaj młodzi ludzie?

Po dzisiejszym wpisie będzie można odnieść wrażenie, że mój blog-pamiętnik zrobił się polityczny :)
Przepraszam, ale tak wygląda życie mojej córki!

Trudno, ale po wczorajszym dniu muszę opowiedzieć tę historię.
W czwartek, wczoraj był Dzień Matki. Najpierw wspaniałe życzenia i piękne kwiaty a potem najazd 2 kolegów i 2 koleżanek mojej córki na nasz dom.
Prawie cały czas siedzieli w jej pokoju, ale na obiado-kolację weszli do salonu. Ja kręciłam się po kuchni i słyszałam ciekawą rozmowę.
Nie, nie. Nie podsłuchiwałam, ale siłą rzeczy wszystko było słychać :).
Była to chyba kontynuacja burzliwej dyskusji, która dobiegała do mnie zza drzwi pokoju mojej córki.

Czy młodzi mówili o strojach? - nie!
O szkole? - nie!
O planach wakacyjnych? - nie!
O miłości, uczuciach? - nie!

Rozmawiali o polityce. 

Zdziwicie się, jak bardzo dojrzali są teraz młodzi ludzie. Jeden z kolegów córki bardzo zabawnie określił wypowiedź Pana Jarosława Kaczyńskiego w sprawie wypowiedzi Clintona na temat zagrożenia demokracji w Pol…

Koper włoski - ratunek na kolki i wzdęcia u niemowlaka

Dziś trochę dobrych rad dla młodych mam.
Dlaczego? - bo ma to być nie tylko pamiętnik, który zaspokoi moje pisarskie instynkty :) ale taki mini-poradnik.

Stąd dziś o wzdęciach i kolkach u niemowląt.
Córusia moja miała z tym duży problem. Powodem był brak pokarmu, wszak urodziła się po cesarce i mój organizm zwariował!

Stary, doświadczony lekarz pediatra poradził mi na to stary, ale sprawdzony sposób - herbatka z kopru włoskiego.
O dziwo, herbatka uniwersalna: dla mamusi (na laktację) i dla córusi (na kolki).

Dlatego również i dzisiaj, dla osób mających problemy z wzdęciami: zamiast sięgać po jakieś ulgiksy sriksy polecam samodzielnie przyrządzić domowy napar z owoców kopru.

To bardzo proste. Bierzemy łyżkę owoców kopru włoskiego i zalewamy w garnuszku 2 szklankami wrzątku.
Trzymamy pod przykryciem (np. talerzykiem) około 20 minut.
I teraz  - dla mam (i dla dorosłych na problemy trawienne), odcedzamy pijemy po pół szklanki naparu 2 razy dziennie.
A dla maluszka napar rozcieńczamy w stosunku 1:3 …

Matka i córka na zakupach w Warszawie, i jak tu nie mówić o polityce!

Jest takie piękne uczucie, kiedy dwie bliskie sobie kobiety matka i córka robią razem zakupy. Tym bardziej, że jesteśmy zbliżeni rozmiarami, ja mam tylko drobniejszą, kobiecą stópkę (ha, zemsta jest słodka córeczko, to za te podkreślanie, że jesteś 5 cm wyższa :)).

Tym razem postanowiłyśmy wybrać się na zakupy na weekend do Warszawy i....
Tak, zgadliście - wiece, przemarsze i demonstracje. Ten najmniejszy (według telewizji Kurskiego) marsz na długo zastawił nam drogę. Szły tysiące ludzi!



Mąż, który od nas odbił trafił na inny pochód, według telewizji Kurskiego - prawdziwych patriotów. Ale o tym potem, bo nastał szał zakupów.
Wyszliśmy zmęczone ze sklepów, ale i szczęśliwe. Moja ulubiona marka butów Ecco mnie nie zawiodła. Śliczne sandałki rozmiar 37 pasowały jak ulał i szybko trafiły do torby na zakupy. A córka (rozmiar 41 he, he, ale jestem złośliwa) kupiła sneakersy Bronx.
Mimo, że nadszarpnęliśmy budżet na ten miesiąc (zupki chińskie mężusiu, zupki będą teraz) poszliśmy jeszcze na kawę …

Jestem w ciąży - czyli mój brzuch

Jak w każdej rodzinie, tak i u nas podczas spotkań rodzinnych przypominane są różne "rodzinne opowieści".
Niektóre są śmieszne, inne mniej. Niektóre niezwykłe, inne typowe dla każdej rodziny, ale zawsze nacechowane dużą porcją wzruszeń.

Nie wiem jak Wasze córki, ale moja często, bardzo często od dnia kiedy "stała się kobietą" pytała mnie jak to było, kiedy byłam w ciąży. Wtedy przypominam jej takie właśnie rodzinne opowiadania.

Pod koniec, w 8-9 miesiącu ciąży wyglądałam jak ogromna ciężarówka. Nie żartuję, ogromniasty brzuch sterczał mi jak z przodu i utrudniał życie. Ważyłam 65 kg i nagle przytyłam do prawie 90!
Masiakra, jak mówi moja córeczka :)
Ale obecnie ważę kilogramów 60. Udało się wszystko zrzucić!

Podczas ciąży moi bliscy ciągle mnie rozśmieszali, bo bawiło ich, kiedy mój ogromny brzuch w trakcie śmiechu podskakiwał jak piłka.
O dziwo, mimo sporej wagi nie miałam problemów z potówkami, otarciami i nie puchły mi nogi.

A teraz jedna z opowieści:
Na Święta Bożego Na…

Moja córka i polityka - czyli jak na stadionie Legii wygwizdano Andrzeja Dudę

Kiedy Wasze dziecko zaczyna dorastać, ze zdumieniem dostrzegacie, że interesuje go wiele rzeczy. 
O dziwo, moja córka pasjonuje się polityką.

Dziś, wraz ze swoim chłopakiem i gronem przyjaciół była w pubie (pozwoliłam, w końcu jest długi weekend).
Obserwując mecz (piłki nożnej jak się domyśliłam) z dużym uznaniem zaobserwowała, że kibice Legii Warszawa i Lechii Gdańsk (nie znam się i nie wiem, czy oni toczą wojnę czy się przyjaźnią) wygwizdali Pana Dudę. 

-Wiesz mamo, w pubie też wszyscy gwizdali. A obok siedział taki dziadek (gwoli wyjaśnienia, dziadek dla mojej córki, to taki Pan, co skończył już 35 lat :) ) i zaczął gadać bzdury, że to gwiżdżą kibice-Niemcy, że przyjechali na ten mecz specjalnie z Niemiec, by zepsuć święto flagi.

I co córeczko? - zapytałam.
- Nic, szybko wyszedł, bo jeszcze chwila, i by go wyprowadzili. 

- Wiesz mamo? 
Gdyby mój Marcin (Marcin to chłopak mojej córeczki) był taki "plastusiowaty" (skąd ona bierze takie słowa) jak prezydent, to bym go rzuciła.

I posz…