Z ogromnym bólem przyjęłam wiadomość o tragicznej śmierci Łukasza Litewki – posła, społecznika i przede wszystkim człowieka o wielkim, otwartym sercu.
Łukasz był kimś więcej niż politykiem. Był głosem tych, których nikt inny nie słyszał:
Był mistrzem pomagania: Jego zbiórki dla chorych dzieci i osób w kryzysie osiągały niemożliwe cele w rekordowym czasie.
Był aniołem stróżem zwierząt: Walczył o godność czworonogów, promując adopcje i realne zmiany w prawie (m.in. zakaz trzymania psów na łańcuchach).
Był inspiracją: Każdym swoim wpisem i działaniem udowadniał, że dobro wraca, a media społecznościowe mogą służyć najszlachetniejszym celom.
Był...
Zginął nagle, w wypadku, mając zaledwie 36 lat. Mógł zrobić jeszcze tyle dobrego, ale to, co po sobie zostawił – uratowane życia, nakarmione zwierzęta i obudzoną w tysiącach ludzi chęć pomagania – pozostanie z nami na zawsze.
Spoczywaj w pokoju, Łukaszu. Dziękujemy za każdą iskrę dobra, którą w nas zapaliłeś.

Komentarze
Prześlij komentarz