Przystanek kolejowy Lisewo w Lisewie Malborskim
Siemaszko!
Dziś stare, dobre Lisewo Malborskie
Tak, tak dzisiaj na tapet wrzucamy przystanek kolejowy w Lisewie Malborskim. To właściwie pierwszy przystanek, jak się ruszy z Tczewa na Malbork – zaraz za tym naszym wielkim mostem na Wiśle. Mimo że stacja wygląda dziś tak trochę niepozornie, to wyobraźcie sobie, że codziennie przewija się przez nią aż siedmiuset pasażerów! Większość to ludzie, co to dojeżdżają do pracy albo na większe zakupy prosto do Tczewa.
Sam peron jest wysoko na nasypie, więc żeby zejść do wsi, trzeba się trochę natrudzić. Ale wiecie co? Kiedyś na dole to dopiero tętniło życie – była tam stacja Lisewo Wąskotorowe, cała lokomotywownia, wagonownia i warsztaty, gdzie naprawiali te małe wagoniki.
Mój mąż przypomniał mi ostatnio taką historię sprzed lat. Mieliśmy wtedy gości z drugiego końca świata, aż z drugiej półkuli. Jeden z nich marzył, żeby zobaczyć Stegnę, no to mąż mówi: „To pojedziemy wujku wąskotorówką, pokażę ci Żuławy”.
Dojechali pociągiem do Lisewa Malborskiego, przesiadka na tę naszą wąskotorówkę i w drogę. Trasa długa, klitu-itu, ale wrażenia nie do opisania. Pociąg niemiłosiernie wlókł się przez pola, tuż obok chłopskich zagród. I w pewnym momencie maszynista staje w środku niczego, prosto pod jakimś domem – żadnego przystanku, nic. Chłop wysiada z pociągu, podchodzi do płotu i oddaje żonie torbę z bułkami i masłem!
Nasz gość z dalekiego kraju patrzył na to z rozdziawioną gębą i mówi:
Człowieku, musiałem lecieć pół świata samolotem, żeby zobaczyć takie cuda.
Prawda, że piękne czasy to były? A wy trafiliście kiedyś na takie lokalne smaczki podczas podróży pociągiem?


Komentarze
Prześlij komentarz