Zima stulecia, kulig polami i 19 godzin na stojąco: Moja podróż z Gołdapi do Malborka

 


Zima stulecia, kulig polami i 19 godzin na stojąco: Moja podróż z Gołdapi do Malborka

Dzisiaj podróżujemy zupełnie inaczej – pociągi są szybsze, cieplejsze, a siatki połączeń znacznie wygodniejsze. Umówmy się: mało kto z nas chciałby dziś spędzić na zimnym dworcu cztery czy pięć godzin, czekając na spóźniony skład. A jednak, gdy wracam pamięcią do moich lat szkolnych, wspomnienia te wywołują niezwykłe ciepło na sercu.

Moja rutynowa trasa prowadziła z Gołdapi, przez Ełk i Olsztyn, aż do Malborka, gdzie wynajmowałam stancję, a nieraz do Bydgoszczy, gdzie się uczyłam. W czasach szkoły średniej z Gołdapi kursowały jeszcze kultowe pociągi piętrowe – widok, który dziś na tej trasie należy już do rzadkości.

Najbardziej jednak zapadła mi w pamięć jedna, absolutnie wyjątkowa wyprawa – podróż w trakcie słynnej zimy stulecia.

Wszystko zaczęło się od próby wydostania się z domu. Drogi były całkowicie zasypane i niewidoczne pod grubą warstwą śniegu. Nie dało się przejechać żadnym samochodem ani autobusem. Jedynym ratunkiem okazał się... kulig na płozach! Jechaliśmy na przełaj, przez zamieć i zasypane pola, żeby tylko dotrzeć do stacji kolejowej w Gołdapi.

Gdy w końcu wsiadłam do pociągu, wcale nie było spokojniej. Przez całą drogę towarzyszył mi strach, że skład utknie gdzieś w szczerym polu, odcięty od świata przez wielkie zaspy, i zostaniemy uwięzieni na mrozie.

19 godzin na nogach i długa przesiadka w Ełku

Na szczęście pociąg mozolnie przebijał się przez śniegi. Najpierw dotarłam do Ełku. Jeśli pociąg przyjechał w miarę punktualnie, czekało mnie kilka godzin czekania na dworcu. Gdy się spóźniał – czas ten się skracał, ale za to dochodził stres na trasie. Dworzec w Ełku był wtedy zimny, ale dla młodego człowieka mającego przed sobą cel podróży nie miało to większego znaczenia.

Z Ełku ruszyłam dalej w stronę Olsztyna i Malborka. Cała podróż z Gołdapi do Malborka trwała od godziny 14:00 aż do 9:00 rano następnego dnia – łącznie aż 19 godzin! Na dodatek pociąg był tak przepełniony ludźmi, że przestałam całą drogę na korytarzu, bo nie było ani jednego wolnego miejsca.

To była prawdziwa przygoda!
Dziś trudno w to uwierzyć, ale kiedy byliśmy młodsi, hartowaliśmy się w wymagających warunkach, a każda taka wyprawa była niezłym przeżyciem.

Zdjęcie ilustracyjne z 1967 - Dworzec w Ełku. źródło: Fotopolska-Eu.


Komentarze

Popularne posty