Cerkiew św. Onufrego oraz Kościół św. Jerzego w Pasłęku


Wysiadając na niewielkiej stacji w Pasłęku, po niespiesznej podróży pociągiem przez malownicze krajobrazy Wysoczyzny Elbląskiej, za każdym razem wydaje się, że czas tu zwolnił. Spacerując wraz mężem po uliczkach tego urokliwego miasteczka, natknęliśmy się na miejsce absolutnie wyjątkowe – Cerkiew św. Onufrego, pełniącą jednocześnie funkcję kościoła ewangelickiego św. Jerzego. To niesamowity przykład tego, jak wielka historia i skomplikowane losy ludzkie potrafią splatać się pod jednym, zabytkowym dachem.

Zbudowana w 1598 roku świątynia to najstarsza sakralna budowla szachulcowa w powiecie elbląskim. Jej renesansowa bryła, z charakterystycznym murem pruskim, od razu przyciąga wzrok i zachęca do chwili zadumy. Drewniany szkielet wypełniony cegłą przetrwał wieki, choć budynek z racji upływającego czasu wymagał ratunkowej przebudowy w 1755 oraz 1827 roku. Stojąc przed jej wejściem, zawsze podziwiamy kunszt dawnych rzemieślników, którzy z tak prostych, dostępnych pod ręką materiałów potrafili wznieść coś tak trwałego i pięknego. Szachulec na tych terenach to prawdziwa rzadkość, co czyni ten zabytek absolutną perłą dawnej architektury Prus Górnych.

To co bardzo urzekło nas w tym miejscu, kryje się w jego powojennej historii. Od 1966 roku ta niepozorna, otulona drzewami świątynia jest współużytkowana przez dwa wyznania: ewangelików oraz prawosławnych. W środku można zobaczyć surowość i architektoniczną oszczędność typową dla tradycji protestanckiej, a z drugiej – ciepły, wschodni blask świec odbijający się w bogato zdobionych ikonach. Zostały one przyniesione tu przez ludność łemkowską i ukraińską, przesiedloną na te ziemie w ramach powojennej Akcji „Wisła”.
Dwie zupełnie różne liturgie, dwa kalendarze świąt, inna wrażliwość, a jednak jedna, wspólna modlitwa pod starym, drewnianym stropem. W dzisiejszym zabieganym, pełnym konfliktów świecie bardzo brakuje takich miejsc, gdzie inność nie dzieli, ale w piękny sposób się uzupełnia.
Dziś niestety, mimo niedzieli świątynia była zamknięta i nie mogliśmy wejść do środka.

Podróżując po Polsce z okna pociągu i wsłuchując się w miarowy stukot kół, często szukamy właśnie takich nieoczywistych śladów przeszłości. Pasłęk, ze swoimi krzyżackimi murami obronnymi (o tym napiszemy innym razem)  i tą niezwykłą, podwójną świątynią, to obowiązkowy przystanek dla każdego miłośnika historii. Gorąco polecamy zaplanować tu wyprawę, oczywiście najlepiej przyjechać koleją.










Komentarze

Popularne posty