Jarmark Świętego Bartłomieja w Pasłęku – ale to był klimat!
Siemaszko, kochani! 🎒
Obietnica to dla nas rzecz święta, więc meldujemy się z drugą częścią naszej pasłęckiej przygody.
Jak tylko udało nam się sprawnie pokonać ten pozamykany na głucho dworzec — a jak widzieliście na naszym filmie to nie było takie proste! — od razu zrobiliśmy marszrutę prosto na starówkę, na Plac św. Wojciecha. W końcu jak się podróżuje pociągami, to nie po to aby pojechać na miejsce i od razu wrócić.😂
Trafiliśmy idealnie w niedzielę, 30 sierpnia, akurat na coroczny Jarmark Świętego Bartłomieja. Kto nie dotarł, niech żałuje, bo Pasłęk na tych parę godzin zmienił się w prawdziwe, tętniące życiem średniowieczne miasteczko. Musimy tylko dodać, że zaraz po wyjściu z pociągu zaczęło kropić, na szczęście to była tylko taka zmyłka i przez cały czas panowała w Pasłęku piękna pogoda.
Zjawiliśmy się na miejscu dokładnie o 13:00, jak raz na samo oficjalne otwarcie. Filmik z otwarcia z wystrzałem z hakownicy zamieścimy na Facebooku.
Jak tylko dotarliśmy w pobliże zamku weszliśmy i od razu uderzyła w nas cała paleta różnych zapachów, wesoły gwar i... szczęk rycerskiego żelaza!
Jak na prawdziwy jarmark przystało, musieliśmy z żoną obskoczyć każdy stragan, straganik i stoisko. Swoje cudeńka wystawiali lokalni artyści, twórcy rękodzieła i prężnie działające Koła Gospodyń Wiejskich. Nie wyjechaliśmy z pustymi rękami, ale co kupiliśmy, nie będziemy mówić żeby nie zrobić przykrości tym, u których zakupów nie zrobiliśmy.
Choć nie, mały wyjątek - sery, w tym kozie były boskie.
Cała masa ludzi wychodzących z kościoła biegła od razu na jarmark i robiła zakupy, oczywiście najbardziej korzystały całe gromady dzieciaków. Ale wśród kupujących znalazł się i miejscowy ksiądz. Na stoisku ze starościami nabrał kilka rzeczy, kupił i nawet się nie targował.
Co nabył nie powiemy. Wrzucamy za to dla Was kilka zdjęć, żebyście sami mogli rzucić okiem i przekonać się, że nie oszukujemy.
Był też Piknik Rycerski, pokazy zbrojnych wojaków, pokazy dawnego rzemiosła i całe to historyczne obozowisko. Aż odmłodnieliśmy.😊
Jeśli poprzedni film, ten z hakownicą Wam się spodoba, wrzucimy jeszcze ze dwa filmiki z rycerzami, tańcem czy wybijaniem monet.
Niestety, pociąg nie czekał i nie mogliśmy czekać na wieczorną inscenizację. A podobno było fajnie i okrzyki rekonstruktorów, wystrzały z hakownic i okrzyki bojowe słychać było aż w Zielonce Pasłęckiej.
Niestety, ominął nas również finał z wykorzystaniem pyłu bursztynowego. Następnym razem trzeba będzie załatwić jakiś nocleg na miejscu.
Napiszcie nam w komentarzach, czy też macie taką słabość do historycznych festynów i czy zdarzyło Wam się kiedyś zawitać do Pasłęka?
Serdecznie Was pozdrawiamy i do usłyszenia w kolejnej kolejowej opowieści! 🎒🚂


Komentarze
Prześlij komentarz