Chojnice, czyli podróż bez ważnego biletu
Podróżowanie pociągiem ma w sobie niezwykły urok. Lubimy patrzeć, jak za oknem zmieniają się krajobrazy, a każda stacja kryje jakąś historię. Dziś chcemy Wam opowiedzieć o małej, ale pełnej emocji przygodzie, która przydarzyła nam się w Chojnicach.
Wspomnienia te wracają do nas za sprawą zdjęć z 2022 roku, na których uwieczniliśmy tamtejszy dworzec, perony oraz pociąg do Piły, w którym zaczęła się ta historia.
Naszym celem był Poznań. Podróż zaplanowaliśmy pociągami Regio z przesiadkami po drodze: w Tczewie, Chojnicach i Pile.
Początkowo kupiliśmy w aplikacji bilet tylko do Chojnic. Chcieliśmy wysiąść, pospacerować po mieście i dopiero kolejnym składem ruszyć w dalszą drogę. Jednak kiedy siedzieliśmy już w pociągu w okolicach Starogardu, plany uległy zmianie. Spojrzeliśmy na rozkład i zorientowaliśmy się, że z tym postojem dotrzemy do Poznania dopiero późnym wieczorem. A szkoda tracić tyle dnia!
Decyzja zapadła szybko: jedziemy dalej od razu.
"Zonk" w pociągu do Piły
W Chojnicach na przesiadkę mieliśmy zaledwie 7 minut. W pociągu internet, delikatnie mówiąc, nie współpracował najlepiej – zasięg rwał się na każdym kroku. W wielkim pośpiechu, walcząc z czasem, kliknęliśmy w aplikacji zakup biletu dalej: z Chojnic do Poznania, z przesiadką w Pile.
Uff, udało się! Z ulgą przesiedliśmy się do podstawionego pociągu i ruszyliśmy w drogę.
Aż do momentu kontroli biletów, kiedy spotkał nas mały "zonk".
Okazało się, że... nie mamy ważnego biletu. To znaczy – mamy, ale na dzień następny! Przez słaby internet i pośpiech aplikacja domyślnie zaznaczyła złą datę, a my tego nie zauważyliśmy.
Na szczęście trafiła nam się niezwykle urocza i wyrozumiała pani konduktor. Kiedy wytłumaczyliśmy całą sytuację i pokazaliśmy, jak doszło do pomyłki, podeszła do sprawy po ludzku. Zamiast sypać karami, wypisała nam prawidłowy bilet na ten sam dzień.
Mało tego – aplikacja Koleo pozwoliła nam bez problemu zwrócić ten błędnie kupiony bilet na złą datę. Całe to nasze gapiostwo kosztowało nas więc symboliczne 15% opłaty manipulacyjnej.
Od tamtej pory po zakupie biletu w telefonie zawsze, ale to zawsze, wstrzymujemy oddech i dokładnie sprawdzamy datę oraz godzinę! Człowiek uczy się całe życie.
Dalsza część podróży przebiegła już bez żadnych przeszkód. Przesiadka w Pile była idealna – mieliśmy równą godzinę, co w sam raz wystarczyło na spokojnie wypitą kawę na stacji. Stamtąd ruszyliśmy prosto do Poznania.
Wspomnienia z tej trasy wciąż wywołują u nas uśmiech. Z pewnością jeszcze nie raz wrócimy do chojnickich klimatów na naszym blogu!
A czy Wam zdarzyło się kiedyś pomylić datę lub godzinę w kolejowej aplikacji? Podzielcie się swoimi przygodami w komentarzach!


Komentarze
Prześlij komentarz